wtorek, 6 stycznia 2015

pierwszy

Już po świętach, czas wrócić do normalności, to dobra chwila żeby coś napisać.
Zawsze kiedy kończy się jakiś okres w naszym życiu, przychodzi moment na podsumowanie, co wyszło, a co nie. Dobrze jest kiedy umiemy oddzielić czarne od białego, a białe od czarnego. Tak i ja dziś, przychodzę do Was z podsumowaniem roku, który oddzieliłam już grubą kreską. 

To był dobry rok. Samodzielny, niezależny, mój. Styczeń spędziłam w książkach, przygotowując się do pierwszej w moim życiu sesji, były też leniwe wieczory z pizzą i piwem, łyżwy i inne małe przyjemności. Początek lutego to egzaminy, całe szczęście wszystkie zdane! Później krótkie ferie, powrót na kilka dni do Kielc. Marzec.. Pierwsze podrygi wiosny, spacery po osiedlu i rolki! Kupiliśmy z Bartim rolki. Początki były trudne, a później już z górki. Zaliczyłam kilka upadków, wjechałam w przypadkowego przechodnia, frajdy było co niemiara! Kwiecień to Święta Wielkanocne, a także rozpoczęcie nowego rozdziału w moim życiu pt. PRACA. Majówka w pracy, weekendy w pracy, popołudnia w pracy - taki był maj. Czerwiec to kolejna sesja przeplatana pracą, później nasze wakacje w Zakopanem, chwila oddechu. W lipcu zaczęło się szukanie nowego mieszkania, upały, powroty nad ranem, po 16 godzin w pracy i tak w kółko.W sierpniu przeprowadziliśmy się do samego serca Wrocławia, i teraz wiem, że to była jedna z najlepszych decyzji. Mieszkanie w centrum zdecydowanie posiada przewagę plusów nad minusami, zwłaszcza w przypadku mojego trybu życia. Rozpakowywanie walizek, oswajanie się z nową dzielnicą, badanie terenu gdzie co i jak. Wrzesień w sumie przeleciał mi przez palce, nie działo się nic szczególnego, praca, dom, praca, dom. Od października doszła jeszcze uczelnia. Filologia moja kochana ♥ Listopad we Wrocławiu był ciepły i słoneczny. Mogłam chodzić jeszcze w skórzanej ramonesce i ulubionej parce. Zdecydowałam się też na żelowe paznokcie. Tę wygodę cenię do dziś! W grudniu dużo pracowałam, nie miałam praktycznie na nic czasu. Jarmark na rynku zachwycał, kołacze smakowały obłędnie, a świąteczny klimat w pracy sprawiał, że odliczałam do Świąt Bożego Narodzenia jak dziecko!
To był mój rok w telegraficznym skrócie. Zaliczam go do jak najbardziej udanych. Dużo mnie nauczył, chcę aby 2015 był jeszcze lepszy. Mam cele, do których dążę, które chcę w pełni zrealizować. Innym razem Wam o nich opowiem :)
Trzymajcie się,
Buźka!



5 komentarzy:

  1. Ja mam dużo planów na ten rok, mam nadzieję, że je zrealizuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że Twój rok był udany. Też mam kilka planów na 2015 i mam nadzieję, że wszystkie wyjdą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę sie, ze 2014 był dla Ciebie takiem pelnym przygod, wyzwan rokiem :) Życzę by ten obecny byl jeszcze lepszy i ciekawszy :D
    alicjadobry.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. o Karolina!! :) oby 2015 był lepszy od poprzedniego:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, jest mi bardzo miło, że zechciałaś/eś odwiedzić mojego bloga :) Na zadane pytanie odpowiadam pod postem. Pozdrawiam!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...