poniedziałek, 14 kwietnia 2014

zakochaj się w rolkach part II

Cześć! W dzisiejszym poście dowiecie się jak potoczyła się dalej moja historia z rolkami. Zapraszam do przeczytania pierwszej części, jeśli ktoś ominął KLIK.
Miłej lektury!

Rolki podejście numer jeden.
Wróciłam z rolkami do domu pełna entuzjazmu, radości i chęci do jazdy. Niestety w dniu, w którym kupiłam rolki padał deszcz. Nastał poniedziałek - również padało, we wtorek pogoda bez żadnych zmian, a w środę? Przywitała nas wiosna! Założyłam rolki na nogi i wyruszyłam z Bartim () w teren. Pierwsze podejście było dla mnie stresujące, bałam się upadku, porażki i myślałam o najgorszym. Barti prowadził mnie za rękę, ja oczywiście za każdym razem kiedy traciłam równowagę, piszczałam niemiłosiernie płosząc ptaki, które były w pobliżu. Ludzie patrzyli na nas z uśmieszkami pod nosem. Pewna Pani zapytała nawet żartobliwie kto tu kogo uczy jeździć :D Czy luby mnie czy ja jego :D Tego dnia na rolkach spędziliśmy godzinę. I o dziwo obyło się bez żadnego upadku!

Rolki podejście numer dwa.
Następnego dnia również wyruszyliśmy na rolki. Szło mi już coraz lepiej, przełamałam strach, zaczęłam wreszcie jeździć a nie szurać :D Zmotywowało mnie to jeszcze bardziej, osiągnęłam swój mały sukces. Jeździłam kolejną godzinę i poczułam zakwasy! Mięśnie, które do tej pory się nie odzywały, dały o sobie znać! Byłam szczęśliwa, że coś zaczyna się ze mną dziać.  Barti z racji, że na rolkach jeździł będąc dzieckiem, drugiego dnia wykonywał już triki, na które ja patrzyłam z otwartymi ustami ;o

Rolki podejście numer trzy, cztery, pięć...........
Tutaj już było ze mną bardzo dobrze, czułam się pewnie, jeździłam szybko (szybkość pojęcie względne). Nauczyłam się hamować, to było dla mnie niezłym wyzwaniem! Z płynnym skręcaniem mam jeszcze małe problemy. Z łatwością zjeżdżam z małych górek, a także podjeżdżam pod nie. Umiem jeździć zarówno po płaskiej, gładkiej asfaltowej powierzchni, a także po kostce (na początku byłam na kostce kaleką :D ). Pierwsze upadki już za mną, wstać z upadku też potrafię :D

Rolki dają mi masę szczęścia i radości, nie żałuję że je kupiłam. Staram się jeździć w miarę regularnie. Moja kondycja nie jest w najlepszej formie, mam bardzo mało ruchu. Dzięki jeździe na rolkach mam poczucie, że coś z sobą robię, a nie siedzę i leniuchuję na kanapie. Wszystkiego można się nauczyć! Wystarczy tylko trochę chęci i samozaparcia :)

My zawsze jeździmy we dwójkę. To nasz sposób na aktywne spędzanie czasu razem.

Miłego wieczoru! :)


7 komentarzy:

  1. na rolkach ostatni raz jeździłam... chyba 15 lat temu, po komunii ;) teraz od czasu do czasu jeżdżę na łyżwach ;) do rolek wrócę, jak córa podrośnie i będzie chciała mi towarzyszyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero zaczęłam jeździć na rolkach, ale lepiej późno niż wcale :)

      Usuń
  2. Ja jeszcze w tym roku nie jeździłam na rolkach ;( Muszę sobie zakupić nowe

    Pozdrawiam cieplutko :)) pozwolę sobie zaobserwować
    www.nataliamajmonroe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. A mi się wydaje, że ja już za stara :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale super, że masz kogoś, kto Cię uczy! Ja ostatnio kupiłam rolki i teraz planuję jeździć, ale na razie nie czuję się zbyt pewnie, nie umiem dobrze hamować, a z górki to w ogóle nie zjadę ;p No i nie mam z kim jeździć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dodałaś mi wiary. Przedwczoraj z moją drugą połową kupiliśmy rolki. Dwa wyjazdy za nami, a ja mam dalej cykora. ;) moja druga połowa wyczynia już cuda i wywija akrobacje a ja jeźdzę jak drweniak ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, jest mi bardzo miło, że zechciałaś/eś odwiedzić mojego bloga :) Na zadane pytanie odpowiadam pod postem. Pozdrawiam!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...