wtorek, 11 lutego 2014

umilacze

Sesja, sesja i po sesji.. Nareszcie mogę odetchnąć z ulgą, bynajmniej na jakiś czas... Spokój wewnętrzny to to czego potrzebowałam.. Ostatnie trzy tygodnie były przepełnione stresem, nauką, kawą.. Teraz czas na relaks, na buszowanie po Internecie, oglądnie filmów/seriali i na wszystko to, na co nie było czasu w sesji. Nawet gruntowne sprzątnie mieszkania chodzi mi po głowie :) We Wrocławiu słońce, dodatnie temperatury... jest po prostu ciepło i przyjemnie.. Czuję wiosnę!
A dzisiejszy post poświęcę moim nowym odkryciom herbaciano-kawowym. Lubię pić herbatę i piję jej hektolitry, a dzień bez kawy nie jest moim dniem.

Na zdjęciu możecie zobaczyć jedynie przedstawicieli mojego herbacianego grona. Półka z herbatkami zawsze jest pełna, aczkolwiek nie zamykam się tylko na wybrane smaki, eksperymentuję i za każdym razem kiedy kończy się jedna herbata, kupuję nową, inną.. Teraz mam chrapkę na herbaty z sieciówki Marks&Spencer, o których zrobiło się głośno w blogosferze.

Gruszkowa herbatka Teekane Sweet Pear - pycha! Każda saszetka herbaty jest zapakowana osobno, co bardzo mi się podoba. Smak jest delikatny, można się delektować bez końca.. Wiem, że powrócę do niej za jakiś czas.. :) Jej smak przypomina mi herbatę Vitax Melisa&Gruszka.

Herbata zielona to u mnie standard, zarówno z dodatkami np. maliną, pigwą etc. jak i klasyczna. Uwielbiam. Piję codziennie. Obecnie gości u mnie zielona z Liptona, lubię też tą z Biedry (Green Hils), która kosztuje przysłowiowe grosze! 1,99 za 40 torebek :)  Lipton, wiadomo, droższy.




Czarna herbata Big-Active z cytryną i mango to zakup spontaniczny, a jakże udany. Kupiłam ją z Żabce za niecałego piątaka, podczas wizyty po bułki. Notabene, jadłyście bułki z Żabki? Są naprawdę dobre :) Wracając do herbacianego bohatera, pachnie obłędnie zarówno w opakowaniu jak i filiżance/kubku.. Zapach przedostaje się nawet przez opakowanie, będąc w sklepie i biorąc pudełko z herbatą do ręki, już czułam jej zapach :)

A na koniec zostawiłam sobie kawę.. :) Kupiłam z ciekawości kiedy blogerki wychwalały ją pod niebiosa.. Wybrałam Vanilię, wydałam 17 złoty.. Dwa dni później byłam w Biedrze i ta sama kawusia kosztowała 10,99.. Ja to mam pecha, nie? Kawa warta spróbowania, nuta wanilii jest delikatna, nienachalna,  przypadnie do gustu smakoszom takim jak ja. Do wyboru mamy kilka wariantów smakowych, ja miałam okazję próbować na razie tylko tej. Douwe Egberts Vanilla warta poznania :)

12 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie herbatą z Big-Active, lubię takie zapachy i chyba się na nią skuszę:). A i kawy z DE jeszcze nigdy nie próbowałam, a słyszałam o niej wiele dobrego:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo, też uwielbiam kawę i herbatę! :D Bez kawy dnia nie zaczynam, a herbatkę piję prawie cały czas :)
    Bardzo lubię tę z Vitax - gruszka-melisa, wiec na pewno zapoluję na tę słodką gruszkę, którą opisujesz :) Big - Active też rewelacja, piłam grejpfrutową oraz yerba mate-granat-guarana, cudo, oby dwie! :D
    Zielona- wiadomo, też lubię każdą :) Z Vitax przed chwilą piłam u cioci zielona z cytryną :)
    Kawę piję albo parzoną, Tchibo zwykłą, albo z Dallmayr- ziarna które mielę, Chłopak dał mi paczkę na Mikołaja, albo ...A resztę opiszę na blogu, bo mnie zainspirowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że w jakiś sposób Cię zainspirowałam :)) Vitax zielona z cytryną piłam i jest pycha! kawy parzonej nie lubię, u mnie gości tylko rozpuszczalna obowiązkowo z mlekiem :))

      Usuń
  3. Ojej... moja ulubiona kawa! W tym momencie przypomniałam sobie jej zapach po zaparzeniu, który unosił się w całym domu. Niestety tu gdzie obecnie jestem nie ma jej, nad czym bardzo ubolewam. Co do herbat, to bardzo lubię rabarbar z truskawką od Teekanne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę wypróbować tą z rabarbarem i truskawką z Teekanne :)

      Usuń
  4. przechodzę w okresie sesyjnym tę samą herbacianą chorobę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejny raz widzę u Ciebie, że mylisz bynajmniej z przynajmniej. Nie mam na celu Cię urazić, po prostu również studiuję filologię polską i od zawsze byłam jakoś szczególnie uczulona na ten błąd. Przepraszam :) A na herbatę o smaku gruszki narobiłaś mi ogromnej ochoty. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo za uwagę. Rzeczywiście często używam w niewłaściwym kontekście tych słów. Po ostatniej takiej uwadze staram się wyeliminować niepoprawne użycie słowa bynajmniej, ale kiedy piszę bądź mówię szybko zdarza mi się ten błąd. Środowisko, w którym do tej pory przebywalam, często używało tego słowa błędnie. Podejrzewam więc, że stąd moja trudność w wykorzenieniu tego błędu. Jednak biorę sobie każda uwagę do serca, bo jaki będzie ze mnie filolog? :) Pozdrawiam serdecznie :))

      Usuń
  6. Namówiłaś mnie na gruszkową. :))
    A kawusia jest pyszna. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, jest mi bardzo miło, że zechciałaś/eś odwiedzić mojego bloga :) Na zadane pytanie odpowiadam pod postem. Pozdrawiam!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...