wtorek, 25 lutego 2014

orgynalny pomysł na prezent zapewni Ci gazetomania.pl

Cześć! W dzisiejszym poście opowiem Wam o współpracy, która  jest moją pierwszą w blogowej karierze. Z propozycją współpracy napisała do mnie Pani Ania z portalu gazetomania.pl, którą z tego miejsca serdecznie pozdrawiam, proponując zaprojektowanie darmowego egzemplarza gazety. Zgodziłam się! Zaznajomiłam się z ofertą portalu, która jest bogata. Do wyboru mamy nie tylko gotowe artykuły i projekty, ale sami możemy zaprojektować własny, wedle uznania i inwencji twórczej. Mamy duże pole do popisu.  Wybieramy nagłówek, treść artykułu, zdjęcie, nagłówek gazety i... obramowanie! Tak, obramowanie. Możemy wybrać naszą gazetę oprawioną w antyramę (tak jak w moim przypadku), a także złotą, srebrną i mahoniową ramę. Prezent powieszony na ścianie będzie budził w obdarowanym na pewno miłe wspomnienia! Każdy detal możemy sami doszlifować.
Ja nie poszłam na tzw. łatwiznę, lecz sama stworzyłam artykuł. Jak na prawdziwą kociarę przystało, zgadnijcie o czym napisałam? O tak! O kocie! Swoim własnym, prywatnym, rudym kocie! (Pozdrawiam Stri  i twojego pupilka Shiro :*).  Pobudziłam szare komórki i zrobiłam z mojego Rudaska najpiękniejszego i najszczęśliwszego kota na świecie! Miaaaaaaaaaaał!
Jeśli  chcesz zrobić nietuzinkowy, oryginalny i w pełni spersonalizowany prezent bliskiej osobie to dobrze trafiłeś! Odwiedź portal gazetomania.pl  i stwórz coś niepowtarzalnego! A jeśli akurat nie masz weny twórczej, nie przejmuj się! Gazetomania ma dla Ciebie 70 gotowych artykułów na każdą okazję! Urodziny chłopaka/męża, mamy/taty?Odwiedź gazetomanię i nie martw się o prezent na 30 urodziny!  Rocznica? No problem, z gazetomanią stworzysz coś czego młoda para na pewno nie zapomni! Wystarczy, że klikniesz na stronę i upominek na rocznicę ślubu gotowy.
Obsługa portalu gazetomania.pl spisała się na medal. Przesyłka była już u mnie następnego dnia po złożeniu zamówienia. Ekspres! Jest to idealna opcja dla wszystkich zapominalskich i spóźnialskich. Moja gazeta + gazeta w antyramie była bardzo solidnie zapakowana, mogę nawet rzec, że miałam problemy aby dostać się do środka! A znacie to uczucie, kiedy czekacie na coś z niecierpliwością, kiedy macie coś już w rękach, i kiedy nie możecie się do tego dostać? Co za emocje, co za przeżycia! Gazeta jest wykonana z typowego gazetowego materiału, niczym nie odbiega od zwykłej gazety typu Wyborcza.
Zdecydowanie polecam portal gazetomania.pl. Oryginalny prezent w ekspresowym tempie, świetny kontakt z portalem i zainteresowanie klientem.Takim prezentem na pewno sprawisz radość bliskiej osobie. Wystarczy wejść na stronę gazetomania.pl  i bez żadnej rejestracji złożyć swój projekt Jeśli chodzi o cenę odsyłam Was TU. Ja już swój mam swoją gazetę, a Ty? :))
Dziękuję serdecznie portalowi gazetomania.pl za zainteresowanie moim blogiem i chęć współpracy. Jestem bardzo zadowolona z jej przebiegu. Pozdrawiam całą 'redakcję' Gazetomanii oraz wszystkich moich czytelników! Miłego wieczoru!  :))

Tak wyglądała paczuszka po dostarczeniu.

Portal zadbał o idealne zabezpieczenie przesyłki.


Nie mogła się zdecydować jakie zdjęcie umieścić w gazecie, po długim namyśle padło na jedno z pierwszych zdjęć Rudego :)

Wygląda bardzo realnie, prawda?

Artykuł na pierwszej stronie, Rudy zrobił furorę! Moje kocisko ♥

poniedziałek, 24 lutego 2014

wiosno, zostań na dłużej

Pierwszy dzień nowego semestru za mną. Bezboleśnie, no może z wyjątkiem łaciny o 8 rano. Tematyka tego posta będzie jednak nieco inna niż rozpoczęcie drugiego semestru, o wiele ciekawsza i przyjemniejsza rzecz jasna :) Zapowiadam multum zdjęć!
We Wrocławiu miniony weekend był piękny! Słońce, dodatnia temperatura i śpiewające ptaki, nastroiły mnie bardzo pozytywnie. Wzięłam więc swojego Nikusia, który ostatnimi czasy leży grzecznie na półce, ruszyłam w teren. Terenem w tym przypadku można nazwać jedynie obszar wokół mojego bloku. Nie miałam możliwości wybrać się dalej w głąb Wrocławia, bo luby miał mecz tego dnia, co za tym idzie już kilkanaście minut po godzinie 13 musieliśmy stawić się na hali. Bądź co bądź udało nam się złapać trochę wiosennych promieni słońca....












wtorek, 11 lutego 2014

umilacze

Sesja, sesja i po sesji.. Nareszcie mogę odetchnąć z ulgą, bynajmniej na jakiś czas... Spokój wewnętrzny to to czego potrzebowałam.. Ostatnie trzy tygodnie były przepełnione stresem, nauką, kawą.. Teraz czas na relaks, na buszowanie po Internecie, oglądnie filmów/seriali i na wszystko to, na co nie było czasu w sesji. Nawet gruntowne sprzątnie mieszkania chodzi mi po głowie :) We Wrocławiu słońce, dodatnie temperatury... jest po prostu ciepło i przyjemnie.. Czuję wiosnę!
A dzisiejszy post poświęcę moim nowym odkryciom herbaciano-kawowym. Lubię pić herbatę i piję jej hektolitry, a dzień bez kawy nie jest moim dniem.

Na zdjęciu możecie zobaczyć jedynie przedstawicieli mojego herbacianego grona. Półka z herbatkami zawsze jest pełna, aczkolwiek nie zamykam się tylko na wybrane smaki, eksperymentuję i za każdym razem kiedy kończy się jedna herbata, kupuję nową, inną.. Teraz mam chrapkę na herbaty z sieciówki Marks&Spencer, o których zrobiło się głośno w blogosferze.

Gruszkowa herbatka Teekane Sweet Pear - pycha! Każda saszetka herbaty jest zapakowana osobno, co bardzo mi się podoba. Smak jest delikatny, można się delektować bez końca.. Wiem, że powrócę do niej za jakiś czas.. :) Jej smak przypomina mi herbatę Vitax Melisa&Gruszka.

Herbata zielona to u mnie standard, zarówno z dodatkami np. maliną, pigwą etc. jak i klasyczna. Uwielbiam. Piję codziennie. Obecnie gości u mnie zielona z Liptona, lubię też tą z Biedry (Green Hils), która kosztuje przysłowiowe grosze! 1,99 za 40 torebek :)  Lipton, wiadomo, droższy.




Czarna herbata Big-Active z cytryną i mango to zakup spontaniczny, a jakże udany. Kupiłam ją z Żabce za niecałego piątaka, podczas wizyty po bułki. Notabene, jadłyście bułki z Żabki? Są naprawdę dobre :) Wracając do herbacianego bohatera, pachnie obłędnie zarówno w opakowaniu jak i filiżance/kubku.. Zapach przedostaje się nawet przez opakowanie, będąc w sklepie i biorąc pudełko z herbatą do ręki, już czułam jej zapach :)

A na koniec zostawiłam sobie kawę.. :) Kupiłam z ciekawości kiedy blogerki wychwalały ją pod niebiosa.. Wybrałam Vanilię, wydałam 17 złoty.. Dwa dni później byłam w Biedrze i ta sama kawusia kosztowała 10,99.. Ja to mam pecha, nie? Kawa warta spróbowania, nuta wanilii jest delikatna, nienachalna,  przypadnie do gustu smakoszom takim jak ja. Do wyboru mamy kilka wariantów smakowych, ja miałam okazję próbować na razie tylko tej. Douwe Egberts Vanilla warta poznania :)

czwartek, 6 lutego 2014

zakupy z perspektywy stycznia i wygrana w konkursie Kolastyny

Styczeń już za nami, a ja postanowiłam wprowadzić w życie zapiski związane z moimi zakupami. Pod koniec bądź na początku każdego miesiąca będę przedstawiać Wam w co zainwestowałam swoje pieniążki. Ten post będzie stricte kosmetyczny, a styczeń obfitował w mazidła. Let's go!


Odżywka Gliss Kur trafiła w moje łapcie całkiem przypadkiem, nie miałam w planach jej kupna, aczkolwiek podczas zakupów w Rossmanie oznaczona była ceną na do widzenia, miała kosztować grosze, a po odejściu od kasy okazało się, że na paragonie widnieje cena regularna... I tak stałam się posiadaczką odżywki Gliss Kur, i wiecie co? Nie żałuję! Świetnie pachnie, włosy po jej użyciu wyglądają na zdrowe i przede wszystkim wreszcie nie mam problemów z rozczesywaniem. Szampon to comiesięczny wydatek na mojej liście, w styczniu padło na Schaumę do włosów suchych i zniszczonych, która obłędnie pachnie kokosem, i generalnie sprawdza się na moich włosach.

Zakupy paznokciowe, na których brakuje jeszcze jednego lakieru z Bell, złoto. Pokazywałam go na moim instagramie KLIK, ale nie załapał się na to zdjęcie z czystej, przedwczesnej sklerozy. Kupując prezent dla Bartiego na urodziny stwierdziłam, że sobie też coś sprawię, a że we wrocławskim Pasażu Grunwaldzkim obok H&M jest wysepka Golden Rose zaczepiłam się tam na momencik. Lakiery Miss Selene są maleńkie i już prawie o nich zapominałam. Kojarzą mi się z moimi pierwszymi podrygami lakierowego uzależnienia, czyli późne czasy gimnazjum i wczesne liceum.. Wtedy kosztowały jeszcze 2 zł (!!!) i potrafiłam wymalować je do cna. Pamiętam jak dziś, kiedy wybierałam je w kieleckim tunelu, wracałam do domu i od razu nakładałam na paznokcie. Notabene paznokcie miałam wtedy marne, krótkie.. i pozostawione same sobie, tak to wspominam.. A wracając do maleństwa ze zdjęcia to ciemna zieleń, piękna...♥ Sally Hansen Insta-Dri to zakup miesiąca! Czytałam na jego temat wiele recenzji, praktycznie wszystkie pozytywne.. Myślałam długi czas nad tym zakupem, wahałam się na innymi top coatami między innymi Essie i Seche Vite, ale ostatecznie w styczniu zdecydowałam się na kupno Insta-Dri i nie żałuję! Kupiłam go w promocyjnej cenie za 20zł i od tamtej chwili wiem, że to wysuszaczy będę powracać wiernie.

Tutaj mamy mały misz masz. Płyn micelarny z BeBauty to jeden z moich ulubieńców w sprawach demakijażu. Jest tani, skuteczny i przyjemy w używaniu. Duża butla 400ml czeka w aż wydenkuję mleczko z Ziai, do którego na pewno więcej nie wrócę. Kupiłam płyn bez zastanowienia, za wielką butlę 7,99? Deal życia! Szkoda, że to edycja limitowana. Zmywacz z Carrefoura zmywa lakier ekspresowo, pięknie pachnie (tak, zmywacz może pięknie pachnieć!!) i kosztuje również niewiele. Antyperspirant z Dove skończył się po prawie pół roku używania, i pokochałam go miłością bezwzględną, ale nie wiem co mnie podkusiło żeby spróbować czegoś nowego.. Chwyciłam Niveę o zapachu trawy cytryniwej i już żałuję.. Obecnie antyperspiranty z Dove są w promocji w Rossmanie i rozważam kupno jednego z nich.. Ten z Nivei jest beznadziejny..

Nigdy nie przykładałam uwagi do swoich brwi, nie miałam do nich zastrzeżeń i nigdy ich nie malowałam. Ostatnio zauważyłam, że podkreślanie brwi stało się modne, a na rynku pojawiło się kilka nowości. Czegoś do brwi zapragnęłam mieć i ja. Zdecydowałam się na początek na kredkę do brwi z Golden Rose. Po pierwszych testach jestem na TAK :)


Malinowe masełko do ust z Nivea wpadło do mojej kosmetyczki początkiem stycznia. W Biedrze podczas zakupów spożywczych zwróciłam na nie uwagę. Zawsze chciałam je przetestować.. Stało się moim ulubieńcem, zresztą nie tylko moim mojego lubego też! :) Podkrada mi, a to łobuz!

A teraz czas na inne przyjemności, czyli dary losu :) Udało mi się wygrać konkurs organizowany przez blogerki oraz Kolastynę, dostałam paczkę z kosmetykami. A oto co się w niej kryło... :)

1. Żel do mycia twarzy  2.Krem do twarzy matująco-nawilżający 20+

3. Odżywczy balsam do ciała   4. Termoaktywne serum wyszczuplająco-antycelulitowe na brzuch i pośladki

5. Odżywczy krem do rąk   6. Krem do stóp

7. Oczyszczająca maseczka do twarzy   8.Chusteczka samoopalająca do twarzy i ciała   9. Nawilżająca maseczka do twarzy


To już koniec moich styczniowych nowości w kosmetykach, post jest tasiemcem, wiem. Dawno nie pisałam i może dlatego dziś tak popłynęłam.. :D Sesja wre, całe szczęście jestem już prawie na finiszu i niebawem wracam pełną parą do blogowego świata! Pozdrawiam Was serdecznie i przesyłam moc energii! Buźka!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...