niedziela, 4 listopada 2012

niedzielny wieczór zawsze niesie przemyślenia

I nadszedł ten czas.. kiedy powoli trzeba żegnać się z długim weekendem i przygotowywać do poniedziałku.. Swoją drogą nie przepadam za poniedziałkiem, aczkolwiek lubię wtorki :) Od jutra zaczynam ostre przygotowania do egzaminu dojrzałości ( wiem, że miałam zacząć już dawno temu, ale rzecz jasna zabrać się do tego nie mogę, notabene mam nadzieje, że jutro będzie ten dzień kiedy moja mobilizacja dojdzie do zenitu i wreszcie nareszcie do tego porządnie przysiądę ). Zacznę dzień od dobrego śniadania, budzik już nastawiony na 6:20, na przystanku muszę być godzinę później, a dwie godziny po otwarciu oczu zaczynam zajęcia, czyli o 8:20.. Niedzielny wieczór to idealny czas na planowanie rzeczy do zrobienia w nadchodzącym, nowym tygodniu.. A więc chcę - a raczej muszę rozwiązać 3 arkusze maturalne, pójść na wszystkie fakultety w tym tygodniu, przeczytać Ferdydurke i zacząć pisać pracę maturalną! :) Damy radę? Tak damy radę! :D Ale wiecie co? Człowiek po długim weekendzie jest cholernie rozleniwioną istotą.. tym bardziej jeśli w lodówce same pyszne rzeczy, słodkości nie brakuje i pogoda sprzyja do siedzenia pod kocem albo w ramionach ukochanej osoby... A co do ramion ukochanej osoby to moja miłość jest już 344km ode mnie i kiedy się znów zobaczymy nie wiem... Od 3 miesięcy żyję w związku na odległość.. Razem jesteśmy prawie od 3 lat.. Najcięższy jest ten dzień zaraz po rozstaniu.. Albo ten moment kiedy zamyka się drzwi za ukochaną osobą.. ojj najcięższy.. Człowiek czuje nieopisaną pustkę i łzy same cisną się na policzki..  Ale przecież miłość góry przenosi! :) Głowa do góry! Miłego nadchodzącego tygodnia Wam życzę, ściskam mooooocno!



12 komentarzy:

  1. I przez Ciebie się popłakałam :( Ja z moim TŻ też jestem prawie 3 lata i teraz widzimy się tylko na weekendy. Jest co prawda tylko 50 km ode mnie, ale jest cholernie ciężko. Więc nie jesteś sama :) Trzymaj się :) Dacie radę :) A matura jakoś przejdzie. Zobaczysz :) Coś o tym wiem ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 50km oj chciałabym żeby mnie i mojego Bartiego tyle dzieliło.. a jeśli widzicie się w weekendy to nie jest tak źle, my widujemy się średnio co miesiąc.. głowa go góry! :) dziękuję za ciepłe słowa :*

      Usuń
    2. Co miesiąc to troszkę ciężko. Sama nie wiem jakbym dała radę. I nie masz za co dziękować :) Sama prawda :)

      Usuń
    3. dokładnie.. czasem ciężko.. :( ale ten moment kiedy widzimy się po tym miesiącu jest nieopisany.. to czekanie, ta tęsknota.. i nagle masz przed sobą ukochaną osobę, jej ciepło, dotyk.. zapach..

      Usuń
  2. nie wiem czy też zauważyłaś, ale czas teraz pędzi niemiłosiernie szybko... dlatego uszka do góry kochana! Ani się nie obejrzysz a wszystko będzie za tobą, i będziesz w ramionach ukochanego mężczyzny :) trzymam kciuki za udany tydzień, i abyś zrealizowała swoje wszystkie plany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, dziękuję, dziękuję za tak miłe słowa! :*

      Usuń
  3. oj biedna ty ja bym nie umiała na odległość , ale jak to się mówi odległość wzmacnia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawdziwą miłość zdecydowanie wzmacnia! użyję tu cytatu: 'Rozłąka osłabia mierne uczucie a wzmaga wielkie. tak jak wiatr gasi świece, a rozpala ogień' :)

      Usuń
  4. słodziaki! ;*
    trzymaj się kochanie :*

    OdpowiedzUsuń
  5. tak szczerze mówiąc to Ty i tak wcześnie zaczynasz te przygotowania, ja swoje zaczęłam na początku lutego ;| ale dałam radę ;d i to całkiem dobrze mi poszło

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, jest mi bardzo miło, że zechciałaś/eś odwiedzić mojego bloga :) Na zadane pytanie odpowiadam pod postem. Pozdrawiam!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...