sobota, 25 sierpnia 2012

wyjeżdzam i to już dziś! :) Wrocław!

Szybki post przed wyjazdem, czyli w między czasie, między pakowaniem, kąpielą, robieniem makijażu i ogarnianiem bałaganu. Tak to już dziś za kilka godzin będę w pociągu, serce bije jak szalone, nadal boję się samotnej podróży przez pół Polski.. Jeśli będę miała tam chwilę to  'naskrobię' pewnie coś dla Was. Zabieram ze sobą doby humor i aparat - to podstawa! Mam nadzieję, że pogoda  i wszystko inne będzie sprzyjało :) To będzie dobry tydzień, doby we Wrocławiu! :)

czwartek, 23 sierpnia 2012

zabiegany tydzień

Ten tydzień dla mnie to istny młyn, w poniedziałek sprzątałam i plewiłam w ogrodzie, wtorek i środa w pracy, po pracy musiałam jeszcze sprzątać i podlewać ogród, a dziś już czwartek - do pracy nie idę, ale w domu mam tyle pracy, że doba mi nie wystarczy na zrobienie tego wszystkiego co chcę dziś zrobić, a raczej co muszę.. Mianowicie czas posprzątać generalnie w domu, bo jutro wraca mama,  a ja jutro idę do pracy.. Do tego sterta prasowania, muszę zrobić pranie, bo w sobotę już wyjeżdżam, a jutro po pracy będę trupem pewnie jak zawsze.. totalnie opadnięta z sił  i marząca jedynie o kąpieli i o łóżku... Czeka mnie jeszcze mycie drzwi, podlewanie i plewienie... Jednym słowem - dzień zleci pewnie nim się obejrzę.. Aktualnie delektuję się kawą z mlekiem i delicjami i niech ta chwila trwa  i się nie kończy... Czekam na listonosza i wyczekuję mojego zamówienia z Avonu.. Oglądałam gazetę promocyjną Natury i muszę powiedzieć, że nic poza balsamem AA mi się nie podoba. W sobotę przed pociągiem do Wrocławia będę miała chwilę wolnego więc chyba zajrzę do tej drogerii.. Pewnie z samym balsamem nie wyjdę, ale cóż.. Podczas pobytu we Wrocławiu chcę upolować też sweterek wkładany przez głowę w biało-czarne bądź biało-granatowe grube pasy.. Chcę też zwiedzić to miasto od deski do deski, w planach mam też ZOO. Chcę wykorzystać ten czas na maxa, bo to ostatnie błogie chwile... Z Wrocławia wrócę prawdopodobnie w piątek wczesnym popołudniem, a wieczorem wybieram się już na osiemnastkę koleżanki, a w sobotę na następną osiemnastkę, takim oto miłym imprezowym akcentem zakończę wakacje.. Jej pamiętam jak pisałam posta, że rozpoczynam wakacje od grilla, a dziś piszę, że kończę wakacje imprezami.. Czas leci stanowczo za szybko.. Ale się rozpisałam, jak nigdy! :) Miłego dnia! :)


poniedziałek, 20 sierpnia 2012

niekosmetyczne zakupy

Słonko za oknem pięknie świeci, za chwilę znowu idę na zewnątrz - trzeba łapać ostatnie wakacyjne promienie słoneczne :) Dziś wstałam dosyć wcześnie, bo już przed 7.. Tak więc mój dzień będzie dłuższy :) Mogę bardziej wykorzystać czas i tak właśnie chcę zrobić :) Będąc ostatnio na zakupach oprócz masy zeszytów i książek kupiłam sweterek i torbę do szkoły. Teraz przeglądam katalogi Avonu (13 i 14) i podobają mi się tam dwie torby.. Chyba nawet skuszę się na zakup jednej z nich. Wczoraj składałam zamówienie z katalogu 12, czekam więc na nowe kosmetyki, najbardziej ciekawa jestem nowego tuszu do rzęs :)

 Sweterek C&A 19,99zł

Torba Nike - 139,90zł

niedziela, 19 sierpnia 2012

co zabrać ze sobą na wyjazd a co nie..

W sobotę wyjeżdżam na tydzień do Wrocławia do mojego chłopaka. Tyle razy gdzieś wyjeżdżałam i pakowanie dla mnie to nie lada wyczyn. Tym razem poprzeczka jest jeszcze wyżej, co zabrać ze sobą kiedy po pierwsze jadę pociągiem, a po drugie jadę sama i sama będę musiała uganiać się z walizką czy tam podróżną torbą.. A więc muszę ograniczyć się do niezbędnego minimum. Tylko gdzie kończy się niezbędne minimum, a gdzie zaczynają rzeczy zbędne?
Muszę zrobić listę co jedzie ze mną, a co nie. Tym razem chyba ograniczę się też w ubraniach i butach, przecież dźwiganie ciężkiej torby nie należy do najprzyjemniejszych. Kolejny problem to co zabrać na podróż, książkę czy może jakieś czasopismo? Jak zabić ponad 5 godzin samotnej jazdy pociągiem?
Ta podróż wzbudza we mnie o wiele więcej obaw - mianowicie jadę po raz pierwszy do Wrocławia.. Nigdy nie byłam w tym mieście,  i nigdy nie podróżowałam sama pociągiem.. Po prostu trochę się boję...
Ale w końcu czego nie robi się dla miłości, nie? :)

a na zdjęciu my :)) dziś 19, czyli dokładnie 2 lata i miesiąc razem :)

sobota, 18 sierpnia 2012

Inglot Matte nr 368

We wczorajszym poście pokazywałam Wam moją pustą paletę Inglota i wspominałam, że kupiłam jeden cień. Jest to moim okiem lekka, matowa brzoskwinka o numerze 368. Cena wkładu do paletki  to jak wszystkim wiadomo 10zł, kupiłam go na wyspie Inglota w kieleckiej Galerii Korona. Na moim oku miał już swój debiut, trzymał się dzielnie przez około 10 godzin na bazie Hean, która też debiutowała tego dnia :) Nie osypuje się, wydaje mi się, że pod koniec dnia kolor tracił na wyrazistości, ale tragedii nie było :) Jest dobrze napigmentowany, i co ja tu będę dużo mówić - po prostu polubiliśmy się! :)






piątek, 17 sierpnia 2012

co nowego w mojej kosmetyczce - wymianka

Kilka dni temu dotarła do mnie paczka z wymianką, którą przeprowadziłam z Dorotą. W paczuszce przyszły kosmetyki, które w moim mieście są trudno dostępne ( z wyjątkiem piątki Inglota ). Jak widać na poniższym zdjęciu poprosiłam w szczególności o bazę Hean, tyle ochów i achów zebrała w blogowym i wizażowym świecie, że postawiłam jej wysoką poprzeczkę, użyłam jej już raz i na razie mogę powiedzieć, że świetnie się rozprowadza, poprzednio używałam bazy Virtual i aplikacja jej nie należała do najprzyjemniejszych, a tu miłe zaskoczenie ze strony Hean :) Następnym kosmetykiem, który wpadł w moje sidła to żel z Bielendy, przyjemnie pachnie, dobrze oczyszcza, ale na ostateczną recenzję jeszcze za wcześnie :) Piątka z Inglota chodziła za mną już od dawana, ale po zakupie Sleeka miałam dosyć dużo cieni, a kiedy Dorota miała ją na zbyciu chętnie przygarnęłam, już podczas moich wtorkowych zakupów kupiłam jeden cień aby nie stała taka pusta :) Pokażę Wam go na pewno w którymś z następnych postów :) W gratisie dostałam odsypkę peelingu :) Czas na testowanie!

czwartek, 16 sierpnia 2012

balsamy Avon

Każda z nas lubi gdy jej skóra jest dobrze nawilżona i pachnąca, dziś na celownik biorę balsamy z serii Avon Natural, które w mojej łazience gościły pod wszelakimi kombinacjami zapachowymi :) Zdecydowanie moim ulubionym zapachem jest fiołek i liczi :) Co do nawilżenia to jest średnie, bez rewelacji. Dla bardzo suchej skóry będzie ono za słabe. Po lecie i dużej dawce słońca niestety mojej skórze nie wystarczają i dlatego zużyje te dwie buteleczki i jak na razie zrobię sobie urlop od mazideł z tej serii. Zastanawiam się nad zakupem masła Bielendy, bo słyszałam o nim wiele dobrego, a kombinacje zapachowe zachęcają. Uważam, że będą doskonałe na jesień oraz zimę. Sądzę, że lekkie balsamy zdają egzamin w lecie, natomiast w chłodniejsze miesiące warto stosować coś treściwszego. Przechodząc do balsamów na zdjęciu poza tym, że pięknie pachną to szybko się wchłaniają, dosłownie błyskawicznie, nie kleją się i nie pozostawiają żadnego tłustego filmu.  Cena to około 10zł, wiadomo jak to w avonie raz można kupić coś za połowę regularnej ceny, a w następnym katalogu za ten sam produkt musimy zapłacić dwa razy tyle.
A jaki jest wasz ulubiony balsam/masło? :))

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

sietku wydaje recenzje - mascara Maybelline

Witam serdecznie, dziś robiąc porządki w łazience do kosza trafił wysłużony już tusz od Maybelline, mowa tu dokładniej o słynnym Colossalu, który u mnie gościł po raz pierwszy. Jak się sprawdził? Zapraszam do dalszej lektury.

Tusz kupiłam za około 25zł w Rossmanie, co uważam za przystępną cenę jak na taką markę. Przeczytałam tyle ochów i achów jaki wspaniały jest ten tusz, że wysoko postawiłam mu poprzeczkę na samym starcie.
Po kilku użyciach zaobserwowałam, że jest bardzo rzadki, że skleja rzęsy, krótko się utrzymuje, osypuje się (bardzo!!), mamy pandę pod oczyma, lubi odbijać się. na górnej powiece. Zrozpaczona, a może raczej rozczarowana postanowiłam poczekać aż trochę podeschnie. Po kilki tygodniach powróciłam do niego, i fakt nie był już mokry, ale nadal u mnie sprawował się dosyć kiepsko. Osypywał się, a tego nie znoszę! Wystarczy, że na dłużej zamknęłam oczy i nic z niego nie zostawało, wszystko pod okiem zamiast na rzęsach. Efekt jak dla mnie niedopuszczalny. Tak więc podsumowując ja do zwolenniczek tego tuszu nie należę i nie kupię go ponownie. Uważam, że wiele tańszych tuszy sprawuje się w wiele wiele lepiej niż ten. A to 25zł to pieniążki jak dla mnie wyrzucone w błoto. Nadal szukam tuszu idealnego, jestem w fazie zauroczenia tuszem od Rimmela Sexy Curves :)

A wy jakie macie przygody z tym tuszem? :)

piątek, 10 sierpnia 2012

nowa fryzura

Witam Was serdecznie. Jeszcze wczoraj miałam pełno energii, a dziś jestem jakaś wypalona.. Chyba potrzebuję naładować odrobinę baterie.. Jako iż pielgrzymi idący na Jasną Górę nocowali w mojej miejscowości przyjęłam czwórkę.. Postanowiłam, że za rok ja też wybiorę się na pielgrzymkę, to będzie na pewno ciekawe i dużo wnoszące wydarzenie.. Nawiązując do tytułu posta to wczoraj zmieniłam nieco fryzurę, podcięłam końcówki i zmieniłam grzywkę. Jak na razie czuję się w tych włosach bardzo dobrze :)
Ps. próbuję przekonać się do kolorowych ust..

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

torby house - moje małe marzenie

Zachwycam się torbami z House, choruję na nie od dawna.. Ale szkoda mi wydawać taką sumę  na torbę, która nie wiadomo ile wytrwa ze mną.. Potrzebuję torby, która nie zepsuje się po miesiącu, a będzie mi towarzyszyła przez całą maturalną klasę..  Kupić czy nie kupić... oto jest pytanie :)





poniedziałek jednak w pracy..

Śpię sobie dzisiaj błogo i spokojnie a tu nagle pobudka! Z samego rana przed ósmą (czyli prawie w środku nocy jak na wakacyjną porę :)) zostałam obudzona i musiałam jechać do pracy, chociaż dzisiaj miałam być w domu.. O 8:30 byłam już w pracy.. wypiłam kawę i dzień dłużył się i dłużył.. Po powrocie do domu zrobiłam sobie makaron w sosie słodko-kwasnym, mama wyjechała na 3 tyg. więc moje obiadowe menu będzie ograniczało się do potraw ' w 5 minut, prosto i smacznie ' :D Jutro zrobię znowu to samo co dziś, bo przecież nie zjadałam całego słoika sosu... a w lodówce za długo stać nie może.. Planuję upiec ciastka, ale nie mogę znaleźć odpowiedniego przepisu.. Po ugotowaniu mojego zacnego obiadu musiałam wziąć się za sprzątnie i podlewanie, ale później moje niepościelane dziś łóżko przywitało mnie serdecznie :)




niedziela, 5 sierpnia 2012

niedziela

Cześć! Weekend minął szybko, bo z Bartim :) Nie widzieliśmy się 3 tyg.. i przed nami znów taka rozłąka. To będzie trudny rok.. W tym tyg. może uda mi się pojechać po książki i repetytoria.. 1 września już niedługo..  Muszę kupić też brązową skórkową torbę, która pomieści a4.. A w ostatnim tyg. wakacji jadę na tydzień do Wrocławia do Bartłomieja. Odliczam dni! A tymczasem spadam wziąć szybką kąpiel i kładę się na łóżko, błogiego smsowania nadszedł czas!  A tak śpi moje kocisko :) love love love my cat!


piątek, 3 sierpnia 2012

wygrana u innookiej

Wczoraj przyszła paczuszka z wygraną w rozdaniu u innookiej :) Co ujrzałam po otworzeniu pudełeczka?
Krem matujący Siarkowa Moc - bingo! Właśnie zbierałam się do zakupu tego oto produktu, a tu proszę wpadł w moje łapcie bez wychodzenia z domu :) Maseczka Tajski Kwiat Lotosu Avon - czytałam pochlebne recenzje na jej temat i również miałam ochotę na zakup jej :) Krem na wypryski Avon - coś dla mnie, moja cera pozostawia wiele do życzenia... Nietłusta pianka myjąca Avon - Jamapi kiedyś pisała jej pochlebną recenzję, ja użyłam jej już raz i na razie jestem na tak :) Krem łagodząco-nawilżający - to dla mnie nowość, pierwszy raz mam go w łapkach, niestety sprawdzałam opinie na wizażu i niziutko i słabiutko.. no ale zobaczymy jak sprawdzi się u mnie :) Do tego w paczuszce znalazłam kolczyki, pyszne krówki (słodkości nigdy za wiele! :)) I masę próbek m.in żeli do mycia twarzy The Body Shop, i produktów do  włosów kms, no i nie mogę nie wspomnieć o mojej ulubionej maseczce w saszetce gruszkowej Perfecta! :) Paczuszka poprawiła mi humor, kosmetyki są w trakcie testowania :) Na blogu pewnie pojawią się recenzje tych kosmetyków :) Pozdrawiam ciepło!



środa, 1 sierpnia 2012

my new nike!

Tydzień temu kiedy wybrałam się po nowy telefon kupiłam też nowe buty. O dziwo moje wszystkie sportowe buciki są właśnie z Nike, wyjątkiem są buty do biegania gdyż te pochodzą od Adidasa.  Dla urozmaicenia wygrałam biały model, i tu mam mieszane uczucia - nie wiem czy zrobiłam dobrze czy źle, bo biały lubi się brudzić i żółknąć.. No cóż, czas pokaże jak będzie z tym modelem. Na buty dostałam 24 miesiące gwarancji, co uważam za rozsądny termin. Cena też niezbyt wygórowana, mam nadzieje, że będą bardzo wygodne :) Nie miałam ich jeszcze na nóżkach, więc nie testowałam :) Czekają spokojnie do chłodniejszych, bardziej jesiennych dni :)




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...